blog.protestanci.org - Blog multimedialny dla wierzących i poszukujących
Blog > Komentarze do wpisu

Joyce Meyer - fałszywa prorokini?

W czerwcu 2011 roku odwiedziła Polskę Joyce Meyer – amerykańska pastor i kaznodziejka, która propaguje swoje nauczanie poprzez liczne publikacje, audycje radiowe i telewizyjne. Coraz częściej widzę też jej publikacje na półkach w wielu chrześcijańskich księgarniach, a nawet domach. Kaznodziejka ta została zaproszona przez Kościół Zielonoświątkowy i inne pomniejsze instytucje. Hucznie wystąpiła ona w Pałacu Kultury i Nauki a show, które zgotowała, przyciągnął wielu widzów. Chciałbym zadać więc pytanie, jak chrześcijanie powinni odnosić się do jej działalności i nauczania, które głosi?

Joyce Meyer jest zapewne wyjątkowo miłą i energiczną kobietą, a jej nauczanie zaciekawia i intryguje. Pamiętajmy jednak, że to nie miły charakter lub pożyteczne wskazówki do codziennego życia przesądzają o tym, czy ktoś jest Bożym człowiekiem, czy fałszywym prorokiem. Znam przedstawicieli organizacji Świadków Jehowy, którzy są wyjątkowo miłymi ludźmi, co więcej bardzo uczciwymi i sumiennymi, jednak ich nauczanie niesie śmierć. Dlatego Pan Jezus mówiąc o fałszywych prorokach, mówił o wilkach w owczej skórze:

Dlatego uważam za słuszne, aby nie skupiać się na temperamencie Joyce Meyer, ale skonfrontować jej postawę życiową oraz jej nauczanie z nauką Pisma Świętego. Wtedy przekonamy się, czy warto udać się na jej wykłady, czy też należy ją odrzucić jako fałszywego proroka i przy okazji przestrzec innych.

Joyce Meyer jest reprezentantem nurtu teologicznego, który przez specjalistów jest określany mianem Ruchu Słowa Wiary. Do nurtu tego przynależą takie osobistości jak na przykład K. Hagin oraz B. Hinn. Ruch Wiary wywodzi swoje przekonania z wyrwanych z kontekstu wersetów biblijnych, na przykład tego:

(20) A On im mówi: [...] gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze: Przenieś się stąd tam, a przeniesie się, i nic niemożliwego dla was nie będzie. (Mateusza 17, 20b)

Tok rozumowania wyznawców Ruchu Słowa Wiary jest bardzo prosty – jeśli dostatecznie mocno wierzysz, nie ma dla ciebie rzeczy niemożliwych - Bóg spełni każde życzenie Twojego serca.  Życzeniem tego serca może być zdrowie fizyczne czy bogactwo. Prawdę tę można rozumieć również w ten sposób: kto nie otrzymuje tego, czego pragnie, nie ma wiary. I tu zaczyna się problem.

Sama Joyce Meyer wiarę zapewne ma, patrząc na majątek, który zgromadziła:  Organizacja przynosząca ogromne przychody, samolot wartości 10 milionów dolarów, mercedes męża za 107 tysięcy dolarów, posiadłość warta 2 miliony i domy czwórki jej dzieci za dalsze 2 miliony dolarów. („Z Fenton do Sławy”, podane za: http://dzisiajwswietlebiblii.blogspot.com/2011/03/festiwal-bogatego-zycia.html )

Tym zaś, którzy wiary nie posiadają J. Meyer radzi dwie rzeczy: aby uczestniczyli w jej odpłatnych konferencjach, karmili się jej książkami i nagraniami, oraz aby zmienili sposób myślenia i zaczęli pozytywnie wyznawać. J. Meyer pisze w jednej ze swoich książek: „W wielu przypadkach korzeniem ludzkich problemów jest niewłaściwy sposób myślenia” („Bitwa o umysł” str. 12).

Innymi słowy, ktoś chory lub ubogi to, zdaniem zwolenników Ruchu Słowa Wiary, człowiek bez wiary. Czym prędzej winien on podjąć działania, by tę wiarę otrzymać, na przykład poprzez pozytywne wyznawanie. J. Meyer chciałaby nas zatem zachęcić, byśmy na przykład w czasie choroby wyznawali, że jesteśmy zdrowi, bo malkontenctwo nie tylko nas nie uleczy, ale wpędzi w jeszcze większą chorobę.

W związku z powyższym chciałbym zapytać, co z pozostałymi fragmentami Pisma Świętego? Biblia nie ogranicza się li tylko do kilku wersetów, ale powinniśmy ją czytać w całości. Zacznijmy zatem naszą lekturę:

(11) Kobieta niech się uczy w cichości i w pełnej uległości; (12) nie pozwalam zaś kobiecie nauczać ani wynosić się nad męża; natomiast powinna zachowywać się spokojnie. (13) Bo najpierw został stworzony Adam, potem Ewa. (14) I nie Adam został zwiedziony, lecz kobieta, gdy została zwiedziona, popadła w grzech; (15) lecz dostąpi zbawienia przez macierzyństwo, jeśli trwać będzie w wierze i w miłości, i w świątobliwości, i w skromności. (1 Tymoteusza 2, 11-15)

Jak widać już samo to, że uznaje się Joyce Meyer na nauczyciela, pastora i kaznodzieję jest w świetle Bożego Słowa niewłaściwe. Owoce tego odstępstwa są widoczne: kościoły, które dopuściły nauczenie kobiet popadają w coraz większą degrengoladę, tak doktrynalną, jak i obyczajową. Agresywny i krzykliwy sposób przemawiania J. Meyer może zafascynować na chwilę, ale w dalszej perspektywie okaże się jadem zatruwającym cały kościelny organizm.

(…) którzy sądzą, że z pobożności można ciągnąć zyski. (6) I rzeczywiście, pobożność jest wielkim zyskiem, jeżeli jest połączona z poprzestawaniem na małym. (7) Albowiem niczego na świat nie przynieśliśmy, dlatego też niczego wynieść nie możemy. (8) Jeżeli zatem mamy wyżywienie i odzież, poprzestawajmy na tym. (9) A ci, którzy chcą być bogaci, wpadają w pokuszenie i w sidła, i w liczne bezsensowne i szkodliwe pożądliwości, które pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie. (10) Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy; niektórzy, ulegając jej, zboczyli z drogi wiary i uwikłali się sami w przeróżne cierpienia. (11) Ale ty, człowiecze Boży, unikaj tego, a zabiegaj o sprawiedliwość, pobożność, wiarę, miłość, cierpliwość, łagodność. (1 Tymoteusza 6, 5b-11)

W świetle powyższego fragmentu należy sobie zadać pytanie, czy przystoi słudze Bożemu prowadzić wystawny tryb życia i za pieniądze swoich wiernych budować rezydencje wypełnione drogimi antykami oraz garaże, które mieszczą wiele luksusowych samochodów? Bycie bogatym to nie grzech. Jednak nawet temu, kto swoje pieniądze zarobił ciężką pracą, nie wypada się ze swoim bogactwem obnosić, zaś nawet wyjątkowo bogatemu chrześcijaninowi nie wypada żyć w luksusie. Tym bardziej gorszący wydaje się fakt, gdy ktoś kupuje luksusowe towary i buduje rozległe posiadłości za pieniądze, które zgromadził od wiernych Kościoła!

(7) Bym się więc z nadzwyczajności objawień zbytnio nie wynosił, wbity został cierń w ciało moje, jakby posłaniec szatana, by mnie policzkował, abym się zbytnio nie wynosił. (8) W tej sprawie trzy razy prosiłem Pana, by on odstąpił ode mnie. (9) Lecz powiedział do mnie: Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości. Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa. (10) Dlatego mam upodobanie w słabościach, w zniewagach, w potrzebach, w prześladowaniach, w uciskach dla Chrystusa; albowiem kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny. (2 Koryntian 12, 7-10)

Czyżby św. Paweł nie posiadał wiary dostatecznie wielkiej, by Bóg spełnił jego prośbę? Co spowodowało, że człowiek ten żył w niedostatku, głodzie i chłodzie, i nie szczycił się rezydencjami i drogimi "rydwanami"?

Nauczanie przedstawicieli Ruchu Słowa Wiary, które implementuje między innymi praktykę pozytywnego wyznawania oraz tzw. teologię sukcesu, jest nad wyraz szkodliwe. Joyce Meyer przywozi bowiem do Polski nie Ewangelię z mową o krzyżu, pokorze, cierpieniu dla Chrystusa, ale amerykański dream  o bogactwie i powodzeniu dla tych, którzy wierzą. Tym samym załamuje, zniechęca i wyklucza z Kościoła wszystkich pobożnych braci i siostry, którzy przeżywają trudności życiowe i nie potrafią przeciwstawić się agresywnej indoktrynacji tej kaznodziejki zza oceanu.

Swój artykuł chciałbym zakończyć uwagą, którą znalazłem na stronie internetowej Zboru KZ w Gdyni (jak widać nie cały KZ dał się uwieść urokowi J. Meyer):

„Joyce Meyer nie jest esencją problemu lecz jego symptomem. Prawdziwy problem leży w przywództwie Kościoła Jezusa Chrystusa. Problemem Kościoła jest brak nauczania, podkreślania i wzmacniania historycznych, apostolskich, prawowiernych doktryn chrześcijańskich na tle porównywania ich z błędnymi naukami. Przywódcy są zbyt leniwi. Wolą czytać książki bez konfrontacji z Biblią i konsultacji ze służbami rozróżniania fałszywych nauk i kultów. Ponieważ nie wracamy do podstaw nauk apostolskich to produkujemy słabych Chrześcijan. Wielu z nich wpada w “praktyczne” nauczanie kultów i nowych ruchów religijnych, które w końcu odciągają od zbawczego poznania osoby Jezusa Chrystusa.”

Zadziwiające jest jednak to, że mimo ostrzeżeń, wielu chrześcijan twierdzi o Joyce Meyer, że jest Bożym sługą, ponieważ nauczanie, które głosi "pomogło im". Jest to sposób myślenia typowy dla umysłu ukształtowanego przez postmodernistyczny relatywizm: coś jest dobre, ponieważ jest skuteczne, oraz coś jest dobre, ponieważ MI się podoba. Biblia jednak wyraźnie stara nas się odwieść od zgubnego egocentryzmu, polegającego na traktowaniu własnej osoby jako punktu odniesienia w dokonywaniu jakichkolwiek ocen. To nie JA i MOJE upodobania i przekonania są kanonem służącym do mierzenia, czy coś jest słuszne czy nie, lecz tym kanonem zostało przez Boga ustanowione Słowo Boże zapisane w Biblii. To dlatego Apostoł Paweł tak rozpaczliwie próbuje przestrzec czytelników Listu do Galacjan:

(6) Dziwię się, że tak prędko dajecie się odwieść od tego, który was powołał w łasce Chrystusowej do innej ewangelii, (7) chociaż innej nie ma; są tylko pewni ludzie, którzy was niepokoją i chcą przekręcić ewangelię Chrystusową. (8) Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty! (Galacjan 1, 6-8)

Autorytetem w sprawach wiary jest pierwotne nauczanie apostolskie spisane na kartach Pisma Świętego. Apostoł przestrzega nas, byśmy już więcej nie ufali ani jemu samemu, ani nawet zjawiskom nadprzyrodzonym, takim jak stępujący z nieba aniołowie. Jakże więc mamy dawać wiarę i za pewnik uważać nasze przeczucia lub naszą intuicję. Czy wrażenie, że coś nam się podoba lub coś nam pomaga, wystarczy, by obdarzyć danego nauczyciela zaufaniem? Uważam, że nie.

Ułomny człowiek nie jest bowiem w stanie przewidzieć skutków swoich postępków, podobnie jak początkujący narkoman, zamroczony rozkoszą buzujących w nim środków chemicznych, nie przewiduje do końca, jakie będą skutki jego poczynań. Dlatego winniśmy uchwycić się nieomylnego Słowa Bożego, ufając bardziej wszechwiedzy Boga niż naszym odczuciom.

——————————-

Dowiedz się więcej o Ruchu Słowa Wiary:
Na temat teologii sukcesu: http://www.protestanci.org/artykuly/art34.php
Na temat pozytywnego wyznawania: http://www.protestanci.org/artykuly/art40.php
Na temat służby nauczycielskiej i pastorskiej kobiet: http://www.protestanci.org/artykuly/art111.php

piątek, 21 grudnia 2012, sunrise2000

Komentarze
Gość: agama88, v10-15.opera-mini.net
2012/12/29 12:26:50
Boli cię czy co? To jej majątek ci przeszkadza? Znam bardzo wielu, którzy żyją z Bogiem ponieważ w pewnym momencie życia przeczytali jej książkę. Więc nie filozofuj. Każdy ma swoją drogę a ty drogi autorze ogarnij się i nie osądzaj.
-
Gość: Gość, user-46-112-213-119.play-internet.pl
2012/12/29 18:26:51
Teraz każda "boża księżniczka" chce żyć, jak jej się podoba, realizować siebie, i oczekuje, że jej "niebiański tatuś" pomoże jej w wyrażaniu jej próżności. Więc nic dziwnego, że pisarze tacy jak Meyer są na fali. Sama Biblia mówi, że "nazbierają sobie nauczycieli wedle tego, co ucho łechce".
-
Gość: aawj, cpc1-stre4-0-0-cust192.1-1.cable.virginmedia.com
2013/01/07 21:05:57
dziekujemy za ten artykul! wlasnie badamy ostatnio ruch wiary
i jego falszywych prorokow
dla poszerzenia wiedzy na ten temat
polecamy
wyklady Justina Petersa pt Musicie rozeznawac
dostepne na You Tube
-
Gość: poszukujący, host-64-47-54-5.masergy.com
2013/02/11 17:26:07
Słuchałem wielu jej wykładów i nie dopatrzyłem się żadnych obietnic bogactwa. Raczej zachętę do poszukiwania woli Boga w swoim życiu a to jest podstawa przecież. Jestem praktykującym katolikiem i nie zamierzam tego zmieniać bo sakramenty katolickie uznaję za ustanowione przez Boga i bardzo wierzę w ich moc. Trzeba rozeznawać zgadzam się. Nigdy nie przystąpię do ruchu wiary ale nie widzę nic złego w tym co ona naucza. Opowieści o szklance wody i truciźnie już słyszałem od wszystkich możliwych ruchów protestanckich. Ja chcę w końcu się zmieniać wypełniając wolę Boga w swoim życiu a nie ciągle badać i rozeznawać pisma i nurty. To mi nic nie daje i tylko frustruje że ja tego nie ogarniam. Wiara jest z łaski Boga i nikt jej nie wpoi żaden ksiądz czy kaznodzieja. Skoro proszę Boga o rozeznanie w modlitwie nie może podsuwać mi fałszu. Ja nie mam nic do Joice Meyer, Bóg zna jej zamiary. Wiem że jej słowa docierają do mnie i jest w nich prawdziwy Bóg, nie są wcale wygodne i nie są łechtaniem uszów. Drogi Boga są czasem niezrozumiałe. Potrafi docierać do nas nawet przez słowa ateistów. Zamykanie się na wszystko jest oznaką pychy. W starym testamencie bogactwo oznaczało błogosławieństwo boże. Więc po bogactwie nie można jej oceniać.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie
i życzę rozeznania i skupiania się na tym czego chce od nas Bóg. On nas nie może okłamywać.
-
2013/02/20 14:52:32
Popieram opinie "agamy"(pierwszy wpis) i calkowicie podzelam ocene dzialalnosci Joyce Meyer, przedstawiona przez "poszukujacego" (czwarty komentarz).Szczesc Boze.
-
Gość: , user-5-173-124-120.play-internet.pl
2013/03/03 23:34:23
niestety ale J.M. przyciaga do siebie wielu chrześcijan, jest to bardzo smutne zwłaszcza, że żyjemy w czasach ostatecznych i zgodnie z Biblią należy tym bardziej czujnie zwracać uwagę na głoszone słowo. jej "kazania" są miłe dla ucha dlatego chętnie ludzie jej słuchają mimo to polecam na pierwszym miejscu lekturę Biblii - tam jest tylko prawda
-
Gość: Jekoliahu, 178-36-114-111.adsl.inetia.pl
2013/03/07 22:35:16
Słuchajcie. Dobrze tutaj piszący podał werset biblijny, że kobiecie nie pozwala się nauczać i wynosić nad męża a u Joyce Meyer ma to miejsce, więc nie postępuje ona zgodnie z tym wersetem. Jeżeli można postępować w sprzeczności z tym wersetem, to można również postępować w sprzeczności z innymi wersetami. Nie rozumiem, dlaczego nawet wierzący kłócą się o to, czy kobieta ma nauczać czy nie, skoro przytoczony przez piszacego werset tego zabrania.


-
Gość: , aboo190.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/03/13 15:20:37
Zgadzam się w 100% z ta trescią; jako nastolatek byłem w ZKE,i pamietam,jak kaznodzieje amerykańscy robili wodę z mózgu,aby tylko dawac dziesięcinę na kościół i byc od nich,,uzaleznionym,,fizycznie,psychicznie i mentalnie,odeszlismy od nich po kilku latach,bo nie podobała nam się ich fałszywa nauka,nie majaca pokrycia w Piśmie ŚW,który to uważam za największy autorytet.Maranatha
-
Gość: czesław ze świdnicy, aboo190.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/03/13 21:49:28
Prawdziwie Pan Jezus powiedział,że będą wołać Panie my w Twoim imieniu prokowaliśmy,uzdrawialiśmy,nauczaliśmy,a Pan Jezus odpowie: Nie znam Was ,którzy czynicie bezprawie,idźcie precz w ogień wieczny przygotowany dla diabła i jego aniołów.
-
Gość: Halina, 87-206-200-6.dynamic.chello.pl
2013/03/15 09:19:15
A mnie w tej Pastor podoba się rozum ,inteligencja, żar i charyzma , a przede wszystkim otwartość umysłu , szacunek do Człowieka i nieponiżanie Go - co często niestety zdarza się w kościele katolickim , pozdrawiam
-
Gość: Yelahiah, host-89-229-66-132.szczecin.mm.pl
2013/03/19 15:26:10
Zatrwożona przeczytałam ten artykuł. Przyznaję, niepotrzebnie, bo w zasadzie niczyja opinia prócz mojej na ten temat mnie nie interesuje, zwłaszcza że daleko idące wnioski wyciągnięte przez autora to czysta nadinterpretacja rzeczywistości i demagogia.
Chciałabym napisać jednak o czymś innym...o wyliczaniu komuś jego majątku. Jest to z gruntu złe, powiedziałabym bardzo "niskie". Jednak analizując te kwoty, o co tyle szumu?
Większość polskiej klasy średniej i średniej + w wieku tej Pani ma majątki sięgające 600 000- 1000 000 zł, a jesteśmy krajem rozwijającym się, o niższych zarobkach osobistych. Nie jest tu brana pod uwagę majętność jej przodków na przykład (Pan Kulczyk np. dostał na 18 urodziny 1 mln USD od Taty i wspaniale nimi zarządził, prawda?) Każdy, kto ma dom na przedmieściu lub w centrum (miasta powyżej 100 000 mieszkańców) w Polsce + jego pozostały majątek, to już szczęśliwy posiadacz ponad milionowego majątku w złotówkach. Czy autor żyje w tej samej rzeczywistości? Proszę spojrzeć na ulice, jeżdżą po nich samochody za 200 000- 300 000 tysięcy, ma takie większość moich sąsiadów...auto męża J. M. o wartości 100 000 USD, czyli nasze 300 000 zł = kalkulacja jest prosta, prawda? Willa za 2 mln USD, to jedna z tańszych nieruchomości w USA, proszę sięgnąć do źródeł. Jej dzieci?? Dorosłe dzieci kogokolwiek, to samodzielne gospodarstwa domowe, czemu w ogóle o nich komentarz tu się znalazł? Może jeszcze zbadany zostanie dziadek Pana Tuska. Analiza cudzego portfela świadczy jedynie o poziomie kultury osobistej. Póki człowiek nie wzniesie się wyżej, nie będzie mu w życiu lepiej. PS. A samolot ma nawet Michał Wiśniewski, czy Pani Meyer nie może go mieć...
-
2013/03/19 16:06:53
Nikt nie czepia się majątku zdobytego przez pracę. Chodzi o pieniążki wyciągane od wiernych.
-
Gość: AśQ, bzs131.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/03/29 21:02:01
Niestety nie zgadzam się z większością artykułu, obejrzałam dosyć dużą część programów z Joyce, nie głosi ona jedynie samej wiary jako złotego środka ale niejednokrotnie zachęca ludzi do DZIAŁANIA, do odnalezienia powołania, czyli tzw. talentu, przeznaczenia. Słuchając jej zamieniam 'Bóg' lub 'Jezus' na rzeczownik: pasja, i widzę nareszcie prawdę, Biblia uczy, to prawda, abyśby żyli w pasji, z pasją, dla pasji - to tak w skrócie.
Nie widzę nic dziwnego w zebranym jej majątku, nie potrafię sobie wyobrazić, żeby ktoś robił to co ona (w ogóle COKOLWIEK) - za darmo, z prostego powodu. Wszystko co człowiek otrzymuje za darmo, zwyczajnie tego nie szanuje albo nie bierze tego na poważnie. Joyce nie namawia tak jak Rydzyk na wpłaty na konto pod jakimkolwiek pretekstem typu: odkupisz swoje grzechy itd itp.
A tak w gwoli ścisłości, Ewa została stworzona później, to fakt, z żebra Adama. Co niejako wg mojej oceny stawia ich na równi pod względem mocy tworzenia, oprócz daru macierzyństwa. Jak widzę Joyce stała się wyrozumiałą matką, spełniła tą rolę, niejednokrotnie dawała do zrozumienia, że sporo nauczyła się przy swoim mężu, ale to ona ma dar mówienia a nie mąż, nie można kogoś obarczać, że ma talent, bez względu na to co ma między nogami.
I jeszcze jedna nadinterpretacja autora: obiecanym bogactwem o jakim mówi Joyce, nie jest stan konta, chata, samochód, ale to co ma się w głowie i sercu, od tego się zaczyna, reszta przychodzi sama :)
-
2013/03/31 00:41:45
"Nie widzę nic dziwnego w zebranym jej majątku, nie potrafię sobie wyobrazić, żeby ktoś robił to co ona (w ogóle COKOLWIEK) - za darmo, z prostego powodu. Wszystko co człowiek otrzymuje za darmo, zwyczajnie tego nie szanuje albo nie bierze tego na poważnie."

1. Bóg daje nam zbawienie za darmo.
2. Bóg uczy nas: darmo wzięliście, darmo dawajcie.

Musisz jeszcze postudiować trochę Biblię, aby dość do właściwych wniosków.
-
Gość: Wojtek, 109241061150.bialapodlaska.vectranet.pl
2013/04/01 19:48:32
Przypadkowo natknąłem się w TV Religia na Jej wykład-kazanie.Myślę, że mówi żarliwie i z charyzmą. Osądzał nie będę, nie w moim stylu i mam za mało danych. W przyszłości powiem więcej. O ile chodzi o dobra materialne to Chrystus pomagał biednym i chorym a do pysznych i bogatych miał powiedzenie o wielbłądzie i uchu igielnym. Wspaniale to prezentuje nowy Papież Franciszek. Jego prostota i pokora jest budująca a nawet wzruszająca . Myślę, daje to dużo do myślenia.Musimy ze sobą rozmawiać i dążyć do prawdy i poznania.
-
Gość: Sasanka, 90-156-84-106.internetia.net.pl
2013/04/07 16:52:45
38 Wtedy Jan rzekł do Niego: "Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami". 39 Lecz Jezus odrzekł: "Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. 40 Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami. (Mk 9)

Jestem katoliczką i regularnie słucham Joyce. Uważam,ze robi wiele dla sprawy i naprawdęnikomu nic do jej majątku. Od kiedy to bycie bogatym jest złe? Z tego co pamiętam, Jezus przyjaźnił się również z bogatymi ludźmi (Nikodem, Józef z Arymatei).

To zaskakujące,że Joyce zarzuca się głoszenie "Ewangelii sukcesu". Wiecie czemu? Bo to tak, jakby powiedzieć,że obowiązkiem chrześcijania jest głosić Ewangelię porażki i cierpiętnictwa. Najlepiej jakby wszystkim było tak samo źle. Tyle że to juz nie dobra nowina. To marksism. Walka klas i te sprawy.
Jestem osobą bezrobotną w tym momencie,ale ani przez 5 minut nie zazdroszczę Joyce pieniędzy.Raczej myślę : "Skoro nią tak Bóg owocnie kieruje,to i dla mnie jest nadzieja!"

Ludziom potrzeba nadziei,energii i ukierunkowania na to,jak Ewangelią żyć, a nie tylko ją głosić.

-
Gość: In Holy Spirit, host-81-190-171-140.gorzow.mm.pl
2013/04/09 13:54:47
Po zbadaniu sprawy doszedłem do wniosku , że wrzucanie wszystkich do jednego wora jest bardzo złym i pochopnym postanowieniem . Benny Hinn jest fałszywym prorokiem co potwierdza choćby to, że ,,otrzymał namaszczenie od prorokini przy jej grobie".
Natomiast lżenie Joyce Meyer za rzeczy doczesne , których sami nie posiadamy , jest
zawiścią. To , że ja należe do jakiegoś ruchu charyzmatycznego, nie rzutuje na to , że jestem taki jak brat z tej samej ławki , że tak obrazowo ujmę.
Nie patrzałem na to co posiada, ale co głosi .
Poza tym nikt nie ma wyłączności na prawde więc tak Joyce Meyer , jak i pastor z naszego zboru ma prawo popełnić nie raz błąd.
Chrześcijanin prowadzony Duchem świętym ma za zadanie wychwycić go i odrzucic.
Pokój z Wami :)
-
Gość: AśQ, cdd121.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/04/09 15:35:40
'1. Bóg daje nam zbawienie za darmo.
2. Bóg uczy nas: darmo wzięliście, darmo dawajcie.

Musisz jeszcze postudiować trochę Biblię, aby dość do właściwych wniosków.'

Wiesz, wystarczy tylko zaobserwować, że Joyce finansuje 40 sierocińców, wydała 2 książki za darmo, wiadomo, że z określonym nakładem, ale jeszcze nigdy się z czymś takim nie spotkałam. Po jednym z jej programów widziałam nawet jak reklamowała książkę innego autora. No proszę, teraz przydało by się, aby m.in sunrise2000 wymienił(a) 'dobre uczynki' dla ludzi, dary od chociażby Watykanu czy Ojca Rydzyka. Nie przyszłam tu nikogo obrażać, jedynie napisać swoją opinię, ale wygląda na to, że brakuje Ci zwykłego obiektywizmu i dystansu do sprawy sunrise2000. Skąd wiesz, czy to, że ma ona swój własny program i książki tłumaczone w tylu językach to nie pomysł kogoś kto zauważył jej talent i zwyczajnie ją wykorzystał, zarabia tym samym on, ona, po drodze jeszcze jakieś inne firmy.
"Idźcie i głoście prawdę/słowo' (cóż, przyznam się bez bicia, nie pamiętam jak to było, nie czytałam Biblii od dechy do dechy, ale widać pamiętam te, które są faktycznie istotne i konstruktywnie rozwijają a nie trzymają mnie w negatywnych odczuciach) - nieładnie, oj nieładnie tak wybierać wersety z Biblii żeby odkryć nic nie wartą zawiść i zazdrość o czyjś majątek, to odpowiedź na Twoje cytaty sunrise2000.
Eh, ile czasu jeszcze minie zanim ludzie pojmą, że bogactwo to nie wielkość portfela, tylko to co masz w sercu i głowie.
Sasanka, bardzo ładnie opisane :) zgadzam się całą swoją rozciągłością.
-
2013/04/09 17:51:00
"cóż, przyznam się bez bicia, nie pamiętam jak to było, nie czytałam Biblii od dechy do dechy,"

To też nie dziwota, że nie masz pojęcia o biblijnym nauczaniu ;)

Poza tym jeszcze raz proszę przeczytać artykuł w skupieniu: nie ma nic złego w posiadaniu pieniędzy. Złe jest sprzedawanie swojego nauczania, ponieważ Pan Jezus i apostołowie nauczali za darmo i nie sprzedawali np. biletów na swoje konferencje.

To tyle. Życzę owocnej lektury Pisma, ale nie tylko wybranych ulubionych fragmentów, lecz całego Pisma. Najlepiej z solidnym komentarzem. Polecam też kurs w Szkole Biblijnej Hosanna: www.protestanci.org/sbh . Ten kurs pomaga poukładać sobie w głowie co nie co.
-
2013/04/12 02:57:23
Dlaczego zarzucasz Joyce posiadanie pieniędzy? A co zrobił Kościół Katolicki? Bogactwa na każdym kroku, miejmy nadzieję, że Franciszek to zmieni. Sama jestem katoliczką i nie widzę nic niewłaściwego w jej nauczaniu. Jezus uczył nas wierzyć, a nie powątpiewać, kk przyzwyczaił ludzi do tego, że mają się czuć nieustannie winni, niegodni prosić Boga o cokolwiek, zapewne w celu wyciągania pieniędzy za Msze, na które powinniśmy "dawać" przy każdym większym problemie.
-
Gość: AśQ, abhh33.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/04/12 10:12:05
Widzę, że nie przeczytałaś(eś) dokładnie mojego posta sunrise2000 :) jakoś to przeboleję hehe, widocznie więcej mam informacji w głowie od Ciebie skoro polecasz mi Fundację.. a wiesz skąd oni mają pieniądze na działanie? Z budżetu.. no faktycznie, oni nauczają ZA DARMO :D + dary w stylu: ' a teraz ksiądz przejdzie się z tacą..' :) tak, faktycznie, różnią się znacząco od chociażby Rydzyka. To była ironia :)
Poza tym nie wiem czy wiesz, ona nie określa siebie jako prorok, w ogóle nie mam pojęcia kto ją tak nazwał, określa siebie jako autorkę i mówcę, to co otrzymujesz to jej interpretacja, tłumaczenie na język współczesny Biblii, poparte między innymi jej doświadczeniami. Ludzie nie rozumieją biblii, co między innymi potwierdzasz i Ty, bo zwyczajnie się do niej nie stosujesz :) Po co więc ją czytasz i sypiesz cytatami? Gdybyś ją rozumiał(a) zwyczajnie by Cię tu nie było, a bynajmniej nie z pozycji atakującego. ;)
Ah, zapomniałam spytać, a Ty dajesz dziesięcinę?
Bo wiesz.. żeby móc dawać, trzeba najpierw coś mieć, czyli taka sobie Joyce ma, więc daje, czy wobec tego nadal jest grzeszna?
Wszystkiego dobrego ;)
-
Gość: tu i teraz, 83-168-83-87.static.espol.com.pl
2013/04/24 01:17:09
Joyce Meyer to mowa trawa i chytrze wyreżyserowana socjotechnika. Pseudoduchowy bełkot o niczym. "Uwierz w Jezusa nie słuchaj szatana" i wiele tego typu nic nie znaczących haseł. To co wyrabia ta baba po nie udanej operacji facjaty to populizm i nabijanie kabzy. Gdy patrzę na tych klaszczących ludzi to zastanawiam się po co oni noszą głowę bo zachowują się jak psy na widok karmy.
Prawdziwymi myślicielami, psychoterapełtami i nauczycielem zmieniającymi pogląd na życie i uczących jak być są tacy ludzie jak Eckhart Tolle, de Mello, Osho a nie ten krodukt duchowego marketingu.
-
2013/04/24 08:10:30
"tacy ludzie jak Eckhart Tolle, de Mello, Osho "

To jest New Age!
-
Gość: Kobieta, 188-112-10-2.net.pbthawe.eu
2013/04/28 00:21:20
Wiele kazań już w swym życiu wysłuchałam, także tu w sieci. Bardzo cenię sobie homilie ks. Piotra Pawlukiewicza, ale Joyce Meyer dotknęła mnie do żywego- w sensie pozytywnym. Ta kobieta wszystko zrozumiała z chrześcijaństwa i wiele mi wyjaśniła, choć nie tworzy niczego, czego nie usłyszałabym wcześniej w Kościele czy nie przeczytałabym w Biblii. Nie jest żadnym prorokiem, bo era proroków jest już dawno zamknięta. Ona jest kaznodziejką, szczególnie natchnioną, a księża powinni słuchać i uczyć się od niej. Spodobało się Bogu mówić przez kobietę i co komu do tego? Chwała Panu!
-
Gość: KochającaPana93, 77-255-92-243.adsl.inetia.pl
2013/04/28 14:48:06
Nie rozumiem tego wszystkiego. Przecież Słowo Boże wyraźnie mówi:
"Kobieta niech się uczy w cichości i w pełnej uległości; NIE POZWALAM zaś kobiecie nauczać ani wynosić się nad męża; natomiast powinna zachowywać się spokojnie. Bo najpierw został stworzony Adam, potem Ewa. I nie Adam został zwiedziony, lecz kobieta, gdy została zwiedziona, popadła w grzech; lecz dostąpi zbawienia przez macierzyństwo, jeśli trwać będzie w wierze i w miłości, i w świątobliwości, i w skromności. (1 Tymoteusza 2, 11-15)
I tyle na ten temat.